Czy sytuacja może się powtórzyć?
Po pełnym słońca długim majowym weekendzie, zapewne wielu z nas nie pamięta, że wkrótce minie dwa lata od tragicznej w skutkach powodzi. Intensywne opady deszczu z połowy maja 2010 roku sprawiły, że w wielu miejscach Polski podtopione zostały znaczne obszary ziemi, ulice, domy i osiedla. Nasza dzielnica również poniosła duże straty materialne, choć o tym rejonie Krakowa głośno było głównie ze względu na groźbę zerwania mostu Dębnickiego.
Czy wyciągnięto wnioski po owej powodzi? Co zrobiono, aby zapobiec, bądź zminimalizować skutki, jeśli sytuacja się powtórzy? Jak poradzili sobie najbardziej poszkodowani, czy udało im się podźwignąć i odbudować, to co utracili pod wodą?
Tragiczny maj 2010
Przypomnijmy, stojące w wodzie domy, zamknięte ulice, pozalewane przejścia podziemne, piwnice, klatki schodowe, to krajobraz tamtych majowych dni. I choć media relacjonując walkę z powodzią w Krakowie koncentrowały się na obronie mostu Dębnickiego i zalanej ulicy Nowohuckiej, woda dała się we znaki w wielu innych rejonach. Pod wodą znalazła się część osiedla Podwawelskiego, przejście podziemne i przejazd pod ulicą Konopnickiej oraz plac zabaw wraz z piaszczystą częścią plaży przy hotelu Forum, tunel pod rondem Grunwaldzkim, Centrum Sztuki Japońskiej Mangha. W kamienicach przy Rynku Dębnickim i okolicy woda wypełniała piwnice, często klatki schodowe. Na ulicy Bałuckiego mieszkańcy kilku bloków przez 2 dni pozbawieni byli prądu. Wszędzie pracowały pompy. Powódź nie ominęła Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących przy Tynieckiej 6. Woda sięgała ponad 2 metry. Straty były ogromne. Remontu wymagało 19 sal lekcyjnych i wszystkie magazyny. Szkoła straciła praktycznie całe zaplecze dydaktyczne.
Zamknięta została ulica Tyniecka, którą w rejonie Pychowic płynęła Wisła, nie można było przejechać zalaną w dolnym rejonie ulicą Norymberską. Bardzo poważna sytuacja była w Bodzowie, Kostrzu i Tyńcu. Przy ulicach Widłakowej, Wielkanocnej, Tynieckiej i Krzewowej pod wodą znalazły domy podtopione przez nie mające drogi odpływu wody gruntowe i opadowe. Inne zamknięte ulice, to Winnicka, Dąbrowa, Bogucianka, żywioł nie oszczędził też Podgórek Tynieckich. Przy ul. Kolnej tor kajakarstwa górskiego przykryła niemal całkowicie wezbrana Wisła.
Refleksje, wnioski, co udało się zrobić
Kraków jest starym miastem położonym nad dużą rzeką. Wystarczy przejrzeć kalendarium powodzi i podtopień. Był, jest i zapewne będzie zalewany, zwłaszcza, że wiele nowych osiedli powstaje na terenach, gdzie znajdują się liczne potoki i rowy melioracyjne. Wiadomo, że przyczyną wielu podtopień była nie sama Wisła, ale właśnie wiele małych potoczków, zaniedbane, bądź zasypane rowy melioracyjne. Potwierdza to Mieczysław Kłosowski, radny Dzielnicy VIII Dębniki , Przewodniczący Komisji Infrastruktury:
- Nieuprawiane od wielu lat, zarośnięte krzewami grunty w osiedlach peryferyjnych Tyniec, Kostrze, Bodzów, Sidzina, Skotniki, Pychowice i Podgórki Tynieckie, a co za tym idzie zaniedbane potoki, rowy melioracyjne, przydrożne, cieki wodne, często zasypane przez właścicieli gruntów, bądź wskutek intensywnej zabudowy spowodowały utrudnienie spływu wód w okresie intensywnych opadów. Stało się z jedną z przyczyn zalewania posesji niżej położonych w chwili zamknięcia się śluz wałowych na potokach np. Kostrzeckim, Pychowickim, a brak stałych i tymczasowych przepompowni przy wałach na potokach i rowach melioracyjnych jest podstawową przyczyną występowania podtopień tych obszarów. Do chwili odtworzenia rowów melioracyjnych i przydrożnych, regulacji potoków oraz budowy przepompowni stałych i tymczasowych sytuacja z roku 2010 w każdej chwili może się powtórzyć.
Niewydolny system odprowadzający wodę z kanalizacji opadowej i ogólnospławnej oraz z cieków wodnych znajdujących się na obszarze naszego miasta był natomiast przyczyną zalań wielu ulic, piwnic czy niższych kondygnacji kamienic w okolicach Rynku Dębnickiego oraz bloków na os. Podwawelskim.
8 września 2010 r. Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę Nr CVIII/1488/10 „Ustalenie dla Prezydenta Miasta Krakowa kierunków działań w celu zabezpieczenia osiedli Dzielnicy VIII Dębniki i Dzielnicy VII Zwierzyniec przed skutkami powodzi”. W Uchwale tej są między innym zapisy: „1. Opracowanie kompleksowego Studium Ochrony terenów osiedli Krakowa przed zalaniem wodami opadowymi; 2. Wybudowanie przepompowni w okolicach śluz w wałach wiślanych m.in. w Bodzowie, Kostrzu, Pychowicach, Tyńcu, Lesisku, Chałupkach, Wolicy. Wybudowanie dodatkowej śluzy w Bodzowie powyżej istniejącej; 3. Do czasu wybudowania przepompowni wybudowanie stanowisk dla agregatów pompowych w miejscach przyszłych przepompowni wraz z utwardzonymi drogami dojazdowymi oraz zakup przez ZiKiT wysokodajnych mobilnych spalinowych agregatów pompowych z przeznaczeniem m.in. dla Pychowic, Bodzowa, Kostrza, Tyńca, Dębnik, Lesiska, Chałupek, Wolicy; 4. Zakaz wydawania zezwoleń na budowę nowych obiektów powodujących znaczne zwiększenie powierzchni szczelnych na terenach zalewowych.”
Niestety poza opracowaniem szczegółowej, kompleksowej „Koncepcji Odwodnienia i Poprawy Bezpieczeństwa Powodziowego Miasta Krakowa” nie udało się wiele zrobić. Przyczyną, jak to zwykle bywa, są środki finansowe - zbyt małe, bądź ich całkowity brak. Biorąc pod uwagę szacunkowe kwoty podane w koncepcji, wprowadzenie jej w życie będzie bardzo trudne.
- Działania dzielnicy idą w stronę kompleksowego zabezpieczenia przed powodzią, która przypomnę nie jest spowodowana tzw. cofką z Wisły, ale konsekwencją niemożliwości ujścia wód opadowych do niej. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest ponowne uregulowanie potoków Kostrzeckiego i Pychowickiego, wybudowanie stałych przepompowni przy ich ujściu oraz cieków przy ul. Widłakowej, Sodowej, starorzecza Wisły - do Wisły. Najnowsze studium ochrony powodziowej dokładnie to opisuje wraz z szacunkowym kosztem tych inwestycji, która tylko na Potoku Kostrzeckim opiewa na niebagatelną kwotę 3,5 mln zł. W dalszej kolejności potrzebne są przepompownie przy ul. Widłakowej, Jemiołowej, Kolnej i Sodowej. O ile straż pożarna może przepompowywać wodę z mniejszych rzek, tak ze wspomnianym Potokiem Kostrzeckim nie może fizycznie podołać. Nadmienię jeszcze, że w 2010 r. Bodzów w dużej mierze ucierpiał przez wody pochodzące z Potoku Kostrzeckiego – informuje Łukasz Balon, radny Dzielnicy VIII Dębniki, jednocześnie strażak OSP z Kostrza, który podczas pamiętnej powodzi wraz z innymi ochotnikami pomagał wielu podtopionym rodzinom.
Rada Dzielnicy VIII od wielu lat podejmuje Uchwały Intencyjne do Prezydenta Miasta Krakowa o ujęcie w budżecie Miasta środków finansowych na projekty i realizację przepompowni stałych i tymczasowych na potokach i rowach melioracyjnych w dzielnicy. W tej sprawie składali także interpelacje Radni Miasta Krakowa Mirosław Gilarski i Paweł Węgrzyn.
Z informacji uzyskanych od radnego Mieczysława Kłosowskiego wynika, że poza opracowaniem wspomnianej koncepcji, w 2011 r. w osiedlu Tyniec były prowadzone prace przy usuwaniu szkód powodziowych na prawym wale rzeki Wisły w rejonie klasztoru Benedyktynów. Modernizacja polegała na ułożeniu warstwy uszczelniającej z bentomaty oraz podwyższenie korony wału. Położono nową nawierzchnię ulicy Winnickiej wraz z przebudową przepustu na odcinku od ulicy Tynieckiej w kierunku Skotnik, a w tym roku ma być modernizowany odcinek ul. Tynieckiej od ul. Praskiej do rejonu boiska sportowego i przystanku MPK (Jednostka Wojskowa). Jeszcze w 2010 r. przystąpiono do wymiany i montażu zasuw zwrotnych na systemie kanalizacji przyłączy do budynków Szkoły dla Niewidomych czy przedszkola „Pod Kasztanami” przy ul. Ludwinowskiej. Została też przygotowana dokumentacja na odbudowę śluz wałowych nr 43 na potoku Sidzinka i rowie melioracyjnym „Heligundy” w rejonie klasztoru Benedyktynów. Planuje się także ze środków rezerwy celowej wykonanie ekspertyzy technicznej odcinka wału na wysokości ul. Promowej na podstawie, której zostanie określony zakres i sposób prac naprawczych. Oczywiście wszystkie te opracowania będą możliwe do zrealizowania w momencie uwzględnienia w budżecie środków na nie, bo konieczności ich wykonania raczej nikt nie kwestionuje.
Sytuacja może się powtórzyć
Tylko taki wniosek może się nasunąć, ponieważ jak pokazują nasze realia, droga do osiągnięcia wyznaczonego celu bywa czasem bardzo długa. Przykładem może być Spółdzielnia Mieszkaniowa „Podwawelska”, jej wieloletnie starania i praca (od 1993 r.) na rzecz usprawnienia systemu kanalizacji osiedla. Potwierdzają to liczne pisma, szereg spotkań, dokumentacja zdjęciowa. Dopiero teraz, jak informuje Wiceprezes Zarządu Spółdzielni ds. technicznych Andrzej Sidziński efektem są działania mające na celu objęcie osiedla Podwawelskiego rehabilitacją (rewitalizacją). W związku z tym opracowano „Program rehabilitacji zabudowy blokowej”. Z kolei jego wynikiem jest plan prac na najbliższe dwa lata mających objąć modernizację istniejącej przepompowni (syfonu pod rzeką Wilgą) i budowę dodatkowych odcinków sieci kanalizacyjnej w rejonie ul. Komandosów w celu odciążenia tej sieci oraz remonty (uszczelnienia) istniejącej sieci kanalizacyjnej. Zostanie też uruchomiona dodatkowa studnia w rejonie ul. Dworskiej. Podjęte zostały działania w celu uzyskania pozwolenia na budowę dla umożliwienia realizacji prac. Spółdzielnia wykonała także wiele prac remontowych dla eliminowania przenikania wód do piwnic budynków oraz zapobiegania cofkom z kanalizacji. W zakresie wykonanych prac zamontowano zasuwy zwrotne na odpływach kanalizacyjnych oraz zawory pod zlewami we wszystkich węzłach cieplnych, wyremontowano opaski betonowe przy ścianach budynków oraz rury deszczowe spustowe, wykonano remonty uszkodzonych i mocno wyeksploatowanych poziomów kanalizacyjnych, a także remonty najbardziej uszkodzonych posadzek w piwnicach.
W gorszej sytuacji są stare Dębniki posiadające niewydolną kanalizację i bezpośrednio przyległe do wału wiślanego.
- Procedowany jest mpzp Obszaru Dębniki, w którym koniecznie trzeba doprecyzować sprawy związane z niewydolnością kanalizacyjną w tym rejonie wskutek podnoszenia się poziomu Wisły – mówi Maciej Lewandowski radny Dzielnicy VIII Dębniki z rejonu Dębnik.
W całej tej tragedii więcej szczęścia ma Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących przy ul. Tynieckiej. Zyskał bowiem w pełni zautomatyzowaną przepompownię, która ma w przyszłości zabezpieczyć tą wyjątkową placówkę przed kolejnym zalaniem.
- Przedsięwzięcie było gigantyczne, zważywszy na ilość wydatkowanych na remont i zakup sprzętów oraz pomocy pieniędzy – wspomina ostatnie dwa lata Barbara Planta, dyrektor SOSW dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących. - Zamknęliśmy się w kwocie 2,4 mln zł. Dzięki zorganizowaniu wielkiej akcji medialnej udało nam się zebrać od darczyńców pomoc materialną i finansową w kwocie ok. 1 mln zł. Wszystkie otrzymane środki zostały przeznaczone przede wszystkim na remont zalanych pomieszczeń (2290 m. kw. powierzchni) oraz zakup mebli, instrumentów muzycznych i pomocy dydaktycznych. Przystępując do remontu, dokonaliśmy analizy dotychczasowego zagospodarowania pomieszczeń i zdecydowaliśmy się na dokonanie pewnych zmian, aby jeszcze bardziej efektywnie wykorzystać przestrzeń na potrzeby naszych wychowanków. Efektem tych działań są dziś nowoczesne, wyposażone w najlepszy sprzęt gabinety rehabilitacyjne. Dało nam to szansę rozwoju i w nowym roku szkolnym 2012/2013 otwieramy nowy kierunek kształcenia w technikum, a mianowicie technika masażystę. Wzbogaciliśmy się o gabinet integracji senso-motorycznej, ściankę wspinaczkową, nowe instrumenty, pracownię tyfloinformatyczną oraz wiele pomocy dydaktycznych. Reasumując, tragedia, która nas dotknęła, dzięki ogromnemu wysiłkowi wielu ludzi, zarówno darczyńców, jak i pracujących przy odbudowie, sprawiła, że dysponujemy dziś placówką zapewniającą naszym niewidomym i słabowidzącym wychowankom warunki nauki, pracy i wypoczynku na najwyższym poziomie – dodaje z dumą.
Mniej szczęścia mają mieszkańcy domów w osiedlach peryferyjnych Pychowicach, Bodzowie, Kostrzu itd. Z rozgoryczeniem i obawą patrzą w przyszłość.
- Są jeszcze osoby, które do dnia dzisiejszego nie wyremontowały swoich domów – mówi Ryszard Teska, Przewodniczący Stowarzyszenia Mieszkańców Osiedla Bodzów. -
Władze Krakowa nie wyciągnęły wniosków z powodzi w 2010 roku. Nie wykonały stanowisk pomp przy śluzach w Bodzowie i Kostrzu oraz nie rozpoczęły nawet przygotowań do budowy przepompowni, a na terenach zalewowych na ul. Wielkanocnej wydano pozwolenie na budowę osiedla (11 domów mieszkalnych). Nie chcemy nikogo upominać. Chcemy jedynie, aby sytuacja nie powtórzyła się, a nasze domy nie zostały powtórnie zalane. Minęły wybory samorządowe, nastała cisza powyborcza i pozostały nam jedynie obietnice.
W dodatku firmy ubezpieczeniowe różnie podchodzą do ubezpieczenia posesji znajdujących się w bezpośrednim zagrożeniu zalaniem.
- Mieszkańcy terenów, które w przeszłości były zalane często mają trudności z zawarciem umowy ubezpieczenia posiadającej w swoim zakresie ryzyko powodzi. Wiele firm ubezpieczeniowych nie obejmuje ryzykiem powodzi terenów, które były już zalane, niektóre z nich stosują podwyżkę składki lub udział własny w odszkodowaniu, jeżeli powódź na danym terenie wystąpiła kolejny raz - mówi Monika Słupska, specjalista w zakresie ubezpieczeń, prywatnie mieszkanka Kostrza.
Można powiedzieć, że dwa lata, które minęły od powodzi z 2010 r., to głównie czas usuwania jej skutków, a w niewielkim tylko stopniu podejmowania działań zmierzających do zabezpieczenia miasta w przyszłości. Te sprowadzają się głównie do opracowywania koncepcji, planów, dokumentacji, których zasadność nie była na ogół kwestionowana, ale ze względu na złą sytuację budżetową miasta bardzo trudnych do zrealizowania. Dlatego ci, których dotknęła ostatnia majowa powódź nie mogą spać spokojnie bez spoglądania w niebo i monitorowania prognozy pogody, gdyż sytuacja sprzed dwóch lat może się powtórzyć.
Renata Piętka

Aktualnie jesteś:




24 kwietnia 2012 r. czterech przedstawicieli grupy IV z Przedszkola Samorządowego nr 127 z ul. Komandosów 13 (Oliwia Jałocha, Zosia Ziobro, Oskar Powałkiewicz, Szymon Szawul) wzięło udział w miedzy przedszkolnym konkursie: „Bezpieczny przedszkolak”. Impreza ta była organizowana przez Straż Miejską oraz Samorządowe Przedszkole nr 133.
"... Panie Prezydencie. Każda ważna decyzja powinna mieć logiczne i humanitarne uwarunkowania. Wydaje się, że przed podjęciem tej decyzji ich nie określono. Dlatego raz jeszcze apelujemy do Pana o powstrzymanie już kontynuowanego procesu inwestycyjnego i rozpoczęcie nowego na nowych warunkach,
Od 10 maja w Ratuszu Muzeum Etnograficznego w Krakowie trwa wystawa czasowa „Światy równoległe” zrealizowana przez muzeum Wydział Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie oraz Stowarzyszenie Psychiatria i Sztuka.
Green ZOO Festival jest inicjatywą całkowicie oddolną i nie nastawioną na zysk, a udaje się dzięki ścisłej współpracy Fundacji Front Row Heroes, klubów i zespołów.
Jest decyzja Komisji Europejskiej w sprawie finansowania ekospalarni odpadów. „Program gospodarki odpadami komunalnymi w Krakowie” jako pierwszy spośród „projektów spalarnianych” planowanych do realizacji w Polsce, otrzymał zapewnienie unijnego wsparcia. 